11 listopada przy ołtarzu Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie stoi wysoka świeca z czystego wosku pszczelego. Opowiadająca ona ponad półtora wieku dramatycznych i zwycięskich dziejów Polski. Świeca Niepodległości, czy też Świeca Piusowa, stała się cichym świadkiem zaborów, proroczego gestu papieża, odrodzenia Rzeczypospolitej, wojennej zawieruchy i współczesnych obchodów państwowych.
Więcej artykułów o Kościele znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl
Źródło: referat ks. Wojciecha Mleczki pt. Księża Zmartwychwstańcy kustoszami Świecy Niepodległości, EWTN PolskaFot. Zgromadzenie Zmartwychwstania Pana Naszego Jezusa Chrystusa. Przekazanie Świecy Niepodległości (Świecy Piusowej) polskim kardynałom: Edmundowi Dalborowi i Aleksandrowi Kakowskiemu 3 stycznia 1920 roku w Papieskim Kolegium Polskim w Rzymie przy via Maroniti 22 przez ówczesnego rektora Kolegium, Czcigodnego Sługę Bożego księdza Pawła Smolikowskiego, zmartwychwstańca oraz władze Zgromadzenia.
Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
Od 2018 roku Świeca Niepodległości jest elementem zarówno kościelnych jak i państwowych obchodów Święta Niepodległości. Jest wyższa niż większość paschałów, ponieważ mierzy 180 centymetrów. 11 listopada, podczas mszy o godz. 9 jest zapalana przez w tej chwili urzędującego prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej. Dotychczas zapalali ją prezydenci Andrzej Duda i Karol Nawrocki, którzy obaj mają ponad 180 cm wzrostu. Świeca była ustawiana o jeden stopień prezbiterium niżej, co ułatwiało jej zapalenie. Ta uroczystość wynika z historii świecy, którą przytaczam w dalszej części artykułu.
Szczególną symboliką jest jednak źródło ognia. W specjalnym lampionie płomień dociera na Wilanów z Placu Piłsudskiego, a konkretnie z pozostałości Pałacu Saskiego jakim jest Grób Nieznanego Żołnierza. Tym samym płomień świecy jest symbolicznym hołdem dla wszystkich, którzy oddali lub narażali życie dla niepodległości. Tu warto przypomnieć, iż w podziemiach Świątyni spoczywają m.in. ks. Jan Twardowski, ks. Zdzisław Peszkowski, czy Prezydenci RP na Uchodźstwie.
Powstanie świecy i dar dla Ojca Świętego
5 sierpnia 1864 na stokach Cytadeli Warszawskiej zostali powieszeni członkowie władz Rządu Narodowego, co realnie kończy powstanie styczniowe. Polska i Litwa popada w żałobę, a carat zwiększa represje. Dwa lata później dzięki staraniom ks. Piotra Semenenko papież Pius IX dekretem z 9 marca 1866 utworzył w Rzymie, na Awentynie, Papieskie Kolegium Polskie, powierzając jego organizację oo. Zmartwychwstańcom. Rok później papież kanonizuje Jozafata Kuncewicza. Tu zaczyna się historia Świecy Niepodległości.
29 czerwca 1867 roku był prawdziwym świętem dla Polaków. Kanonizacja św. Jozafata Kuncewicza odbyła się w Bazylice św. Piotra w Rzymie. Był on unickim arcybiskupem i męczennikiem z Witebska. Było to pierwsze w historii wyniesienie na ołtarze świętego z ziem Rzeczypospolitej Obojga Narodów dokonywane przez Kościół rzymskokatolicki.
Z tej okazji polska delegacja przygotowała dla Piusa IX wyjątkowe wotum wdzięczności i błagania: monumentalną świecę o wysokości 180 cm. Wykonano ją z dziewiczego wosku pszczelego i bogato ozdobiono. Umieszczono na niej wizerunek Maryi stojącej na półksiężycu, ubranej w niebieski płaszcz i złotą tunikę, z głową otoczoną dwunastoma gwiazdami, a postać otoczona jest poświatą. Całości dopełniały misternie rzeźbione bukiety i girlandy kwiatowe.
Zobacz również:
Świeca miała być podziękowaniem za kanonizację oraz papieską obronę narodu. Gdy jednak Polacy wręczyli dar Ojcu Świętemu, ten uczynił gest, który przeszedł do historii. Zamiast nakazać jej spalenie podczas uroczystości, przekazał ją polskim duchownym ze Zgromadzenia Zmartwychwstańców. Wskazując na białą świecę, wypowiedział słynne słowa aby została tam „aż ją z sobą do wolnej Warszawy zabiorą”.
Papież Pius IX a sprawa polska
Tu warto wtrącić dlaczego papież tak powiedział. Pontyfikat papieża Piusa IX (1846–1878) przypadł na okres, w którym Polski nie było na mapach świata. Choć z początku Ojciec Święty podchodził ostrożnie do wszelkich ruchów niepodległościowych w Europie – obawiając się haseł rewolucyjnych – skrajna brutalność caratu po upadku powstania styczniowego (1863 r.) zmieniła jego postawę. Pius IX stał się jednym z najbardziej stanowczych obrońców Polaków na arenie międzynarodowej.
Papież publicznie potępiał carskie prześladowania katolików, kasatę zakonów i zsyłki na Syberię, a w 1866 roku doprowadził do zerwania relacji dyplomatycznych Stolicy Apostolskiej z Imperium Rosyjskim. Erygował erygowane przez niego Rzymie Papieskie Kolegium Polskie dawało schronienie polskiej młodzieży duchownej. Dlatego dla polskiej emigracji i rodaków pod zaborami Pius IX był autorytetem, który nie pozwalał światu zapomnieć o krzywdzie wyrządzonej Polakom.
Po papieskim błogosławieństwie świeca trafiła do budynku Kolegium przy Piazza Remuria w Rzymie. Przez 52 lata spoczywała w rzymskim depozycie, stając się celem pielgrzymek Polaków przybywających do Wiecznego Miasta. Przypominała kolejnym pokoleniom kleryków i emigrantów o obietnicy wolności.
„Mogę też zaświadczyć, iż kiedy Pius IX otrzymał z Polski w darze obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, podniósł na jego widok ręce w górę i zawołał z rozrzewnieniem: Spes Poloniae salve – Nadziejo Polski, witaj” – wspominał podczas homilii 11 stycznia 1920 roku bp Józef Sebastian Pelczar.
Stwierdził również „Gdyby ta świeca mogła przemówić, opowiedziałaby nam o dobrodziejstwach tej Stolicy dla Polski, a szczególnie o wiekopomnych dla niej czynach Piusa IX, jak np. o tej beatyfikacji błog. Andrzeja Boboli, o tych listach do cara Aleksandra II i cesarza Franciszka Józefa za Polską w czasie powstania styczniowego, o tem założeniu Kolegjum polskiego w Rzymie, o tych alokucjach, wzywających cały świat do modłów za Polską, o tej procesji z obrazem Zbawiciela, o tem przyozdobieniu prymasa Ledóchowskiego purpurą kardynalską, o tem potępieniu prześladowczych rządów, carskiego i pruskiego, i tylu innych sprawach.”
Powrót do Rzeczypospolitej
Gdy w listopadzie 1918 roku Polska odzyskała niepodległość, życzenie Piusa IX mogło wreszcie zostać wypełnione. Nie nastąpiło to jednak od razu. W grudniu 1919 roku papież Benedykt XV polecił przekazać świecę odradzającemu się państwu polskiemu.
Świeca wyruszyła z Rzymu i pociągiem dyplomatycznym dotarła do Warszawy 10 stycznia 1920 roku. Jednak jej uroczyste powitanie w Pałacu Arcybiskupim nastąpiło 11 stycznia. W tym wydarzeniu uczestniczył nuncjusz papieskim bp Achilles Ratti (późniejszy papież Pius XI), 18 biskupów, marszałek Sejmu Ustawodawczego Wojciech Trąmpczyński, prezes Rady Ministrów Leopold Skulski, prezydent Warszaw Piotr Drzewiecki oraz znany chyba wszystkim Ignacy Paderewski.
Następnie świecę wniesiono w uroczystej procesji do Archikatedry św. Jana Chrzciciela. Mszy świętej przewodniczył prymas Polski kard. Edmund Dalbor w asyście kard. Aleksandra Kakowskiego oraz nuncjusza apostolskiego Achille Rattiego.
Kulminacyjnym momentem było podejście Marszałka Trąmpczyńskiego do wysokiego świecznika u stopni ołtarza głównego. Przy dźwiękach wszystkich katedralnych dzwonów i śpiewie Te Deum Marszałek Sejmu uroczyście zapalił Świecę Niepodległości, dopełniając papieskiego życzenia po pół wieku oczekiwania.
Polska zawsze wierna
Kazanie wygłosił bp Józef Sebastian Pelczar, który jako młody ksiądz w 1867 roku osobiście słuchał w Rzymie proroctwa Piusa IX. Jego fragmenty już przytaczałem, ale jest ono zdecydowanie szersze niż wychwalanie papieża Piusa IX i i przypomnienie obietnicy pomnika na Wawelu. Biskup Pelczar apelował o zaufanie Chrystusowi i pozwolenie, aby Jego światło wypełniło wszystkie sfery naszego życia.
„Starać się o to jest obowiązkiem nie tylko duchowieństwa, ale także rodziców i tych, co dzierżą władzę, co radzą w sejmie, co kierują opinią: wszyscy zaś prawi katolicy winni stać mocno przy sztandarze krzyża i wspierać swoich pasterzy w pracy Apostolskiej i społecznej. Nie lękajcie się straszaka, zwanego klerykalizmem. My, słudzy Chrystusowi, nie chcemy zawładnąć sferą świecką ani narzucić kajdan narodowi albo być tyranami dusz, ale tego tylko pragniemy, aby Chrystus Pan rządził każdą duszą, królował w każdej rodzinie i odbierał hołdy od wszystkich warstw narodu, bo w tem tylko widzimy zbawienie jednostek i państwa” – mówił.
Przypominając wierność katolicyzmowi, zapowiedział obronę Europy przed komunizmem. Zarazem wskazał jako cel ponowne połączenie narodów Rzeczpospolitej poprzez miłość i nadanie im adekwatnych praw. Apelował: „Dalecy od prześladowania innych wyznań czy narodowości, ukochajmy tak wiarę świętą katolicką, żebyśmy byli gotowi nie tylko według niej żyć i do jej tryumfu się przyczynić, ale i za nią umrzeć”.
Nawoływał również do pracy i wsparcia osób biednych i niewykształconych, a Polskę porównał do ula. Dlatego krajem powinny rządzić osoby pracowite, którym zależy na dobru bliźniego i jego zbawieniu. „Z drugiej strony byłoby szaleństwem i nieszczęściem dla narodu powierzać władzę i ważne posterunki niedołęgom lub wichrzycielom, wywoływać walkę klasową, osłabiać wpływ religii i Kościoła, zachowanie Dekalogu, powagę władzy, prawo własności, świętość małżeństwa, zgodę wszystkich stanów i inne podwaliny chrześcijańskiego ładu. Baczność zatem, byśmy naszymi błędami nie zgubili Ojczyzny” – stwierdził.
Homilię udostępniły siostry Loretanki na stronie Centrum Opatrzności Bożej.
Lata ukrycia
Po uroczystościach z 1920 roku świeca pozostała na stałe w Archikatedrze Warszawskiej. Najprawdopodobniej na początku II wojny światowej, w obawie przed bombardowaniami, podjęto decyzję o jej przeniesieniu do kościoła seminaryjnego przy Krakowskim Przedmieściu (od niedawna Sanktuarium Matki Bożej Dobrej Śmierci i Zwycięskiej Królowej Różańca Świętego).
Decyzja ta okazała się opatrznościowa. Podczas Powstania Warszawskiego w 1944 i po nim Archikatedra św. Jana została obrana za cel i zamieniona w ruinę. Kościół seminaryjny zdołał jednak przetrwać wojenne zniszczenia, a wraz z nim bezcenny woskowy zabytkowy artefakt.
Przez dekady PRL-u świeca spoczywała w kaplicy seminaryjnej, znana głównie duchownym i klerykom, pozostając nieco na uboczu świadomości społecznej. Dopiero w latach 80. wystawiono ją w nawie kościoła seminaryjnego, jednak szeroki ogół Polaków nie znał jej symboliki.
Przywrócenie należnego miejsca
Pamięć o „Świecy Piusowej” przywrócił ks. prałat Wiesław Kądziela w obliczu zbliżającego się stulecia odzyskania niepodległości przez Polskę. Ponieważ ponad 150-letni wosk uległ naturalnemu starzeniu i odkształceniom, w 2018 roku świecę poddano gruntownym zabiegom konserwatorskim. Specjaliści zabezpieczyli strukturę wosku oraz odrestaurowali polichromie i maryjne zdobienia.
Decyzją władz kościelnych świecę przeniesiono do Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie-Wilanowie – wotum narodu wzniesionego jako dziękczynienie za wolność i Konstytucję 3 Maja. Centrum Opatrzności Bożej zaprasza do okazywania jedności poprzez zapalenie miniatury świecy we własnym domu. Dzięki temu Polacy w kraju i za granicą 11 listopada o symbolicznej godzinie 19:18 zapalają w swoich domach miniaturowe repliki świecy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ:

4 godzin temu
![„Sztuka może być furtką do Boga”. Jak ewangelizować tańcem? [ROZMOWA]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/11/22571.jpg)













