Bp Artur Ważny: Nadzieja z Sosnowca?

9 godzin temu

Kościół może odzyskać wiarygodność nie przez doskonałość, ale przez radykalną uczciwość – mówi biskup sosnowiecki Artur Ważny.

Rozmowa odbyła się 12 lutego 2026 r., bezpośrednio po konferencji prasowej biskupa sosnowieckiego związanej z publiczną prezentacją pierwszej części raportu niezależnej Komisji „Wyjaśnienie i Naprawa”

Zbigniew Nosowski: Słuchając w czwartek konferencji prasowej sosnowieckiej komisji „Wyjaśnienie i Naprawa”, a później konferencji Księdza Biskupa w Warszawie, miałem świadomość niezwykłej wagi wydarzenia. Oto po raz pierwszy rzymskokatolicki biskup w Polsce zlecił niezależnej komisji zbadanie najtrudniejszych spraw swojej diecezji, otworzył archiwa i pozwolił swobodnie działać. To choćby więcej niż raport w sprawie tolerowania wykorzystywania seksualnego, to początek audytu diecezji.

Bp Artur Ważny: Bardzo mi zależało na tym, żeby ten raport ukazał się jak najwcześniej, przynajmniej w formie cząstkowej. Myślę, iż część zewnętrznych obserwatorów zaczynała już myśleć, iż zapowiedź opracowania raportu była z mojej strony zagrywką wizerunkową, czczą obietnicą złożoną, bo tak wypadało, bo to był początek mojego urzędowania w Sosnowcu, bo media tego oczekiwały.

WIĘŹ – wspieraj niezależne media katolickie!

Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.

Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram

A ja od początku chciałem, żeby niezależni eksperci opisali nie tylko pojedyncze sytuacje, ale także wskazali na ich systemowe i strukturalne uwarunkowania. kooperacja z komisją jest potwierdzeniem, iż tak trzeba działać. Niektórzy przez cały czas tego nie rozumieją, nie akceptują tego, co robię w diecezji, ale ja innej drogi nie widzę.

Przyznam się, iż na konferencji prasowej w budynku KEP, gdzie Ksiądz Biskup spotkał się z dziennikarzami, pojawiłem się po raz pierwszy od marca 2019 r. Od tamtego momentu jakoś nigdy nie miałem przekonania, iż w tym gmachu ktoś będzie miał mi coś istotnego do powiedzenia. Tym razem było zdecydowanie inaczej. Myślę, iż to może być nowy początek – o ile podobne prace będą kontynuowane gdzie indziej i szerzej. Czy także dla Księdza Biskupa ten raport ma być początkiem jakiejś drogi odrodzenia?

– Tak, po to podejmujemy te prace. Trzeba jednak od razu mocno podkreślać, iż to jest dopiero raport wstępny, cząstkowy. Komisja będzie kontynuowała swoje prace, analizując inne kwestie, które są również bardzo istotne. A diecezja ze swojej strony będzie kontynuowała proces zdrowienia poprzez wyciąganie wniosków z tamtych wydarzeń.

Prawdopodobnie medialne oczekiwania były inne, ale dla mnie w tej części prac komisji najważniejsze było, żeby udało się dotrzeć do ludzi skrzywdzonych jako małoletni, którzy są wciąż schowani w swoim cierpieniu i być może wciąż żyją w miejscu, do którego światło dociera bardzo powoli. To był cel tego etapu prac – dotarcie do osób skrzywdzonych, które wcześniej diecezja zlekceważyła i próba zaproponowania im pomocy. Raport powstał, żebyśmy mogli ich odnaleźć i ich usłyszeć. Oraz, jeżeli pozwolą, towarzyszyć im w tym, czego sami nie powinni byli nigdy dźwigać.

Udało się?

– Na razie tylko częściowo. Większości osób nie udało się odnaleźć. Może publikacja raportu to zmieni. Z niektórymi udało mi się spotkać. Jedni nie chcą rozmawiać i to trzeba uszanować. Drudzy odpowiadają na zaproszenie. Są też osoby, które odeszły, zanim ktokolwiek chciał ich wysłuchać.

Nie zamierzam nikogo kryć kosztem prawdy

bp Artur Ważny

Udostępnij tekst
Facebook
Twitter

Ten proces będzie jeszcze trwał. Osoby skrzywdzone potrzebują czasu, żeby nabrać przekonania, iż nam teraz naprawdę chodzi o ich dobro. Samo ogłoszenie daty publikacji raportu sprawiło, iż zgłosiły się kolejne dwie osoby – to znak, iż ta droga ma sens.

Raport wspomina m.in. kobietę, która od 20 lat czeka na przeprosiny ze strony przedstawicieli Kościoła. Cytuję: „Członków komisji szczególnie poruszyło świadectwo kobiety, która krzywdę wobec bliskiej jej osoby zgłosiła w roku 2007. Ze strony ludzi Kościoła spotkała się z szykanami, a słowa «przepraszam» ani jej córka, ani ona nie usłyszały do dziś”. Udało się już Księdzu spotkać z tą kobietą i przeprosić ją osobiście?

– Gdy dowiadujemy się o takich sytuacjach, zawsze próbujemy nawiązać kontakt z daną osobą. Pyta Pan akurat o mamę skrzywdzonej przed laty nastolatki. Ta kobieta bardzo chciała się teraz ze mną spotkać, ale akurat wyjechała. Jest szansa, iż spotkamy się za dwa tygodnie. Natomiast jej córka – wykorzystana przed laty – wciąż się waha, czy chce rozmawiać z przedstawicielami Kościoła. W pełni to szanuję.

Gdzie realizowane są takie spotkania?

– Bardzo różnie. Ja za każdym razem podkreślam, iż mogę udać się do każdego wskazanego miejsca. Jak na razie większość osób, które wyraziły zgodę na spotkanie, chciała przyjść do kurii albo do domu biskupa. Było to prawdopodobnie jakąś formą oficjalnego uznania krzywdy, która ich spotkała z rąk przedstawicieli diecezji. Być może dla niektórych ważne jest, by słowo „przepraszam” padło właśnie tam, gdzie przez lata zapadały decyzje.

Konferencja prasowa diecezji sosnowieckiej związana z publiczną prezentacją pierwszej części raportu niezależnej Komisji „Wyjaśnienie i Naprawa”, 12.02.2026

Czy toczą się rozmowy także o zadośćuczynieniu?

– Tak, tego nie chcemy ani nie możemy uniknąć. Zadośćuczynienie jest wpisane w proces leczenia i terapii. Ale nie sprowadzamy zadośćuczynienia tylko do pieniędzy. Odszkodowanie dotyczy także leczenia duszy. Trzeba mówić o zadośćuczynieniu pozafinansowym. Obejmuje ono zarówno działania wobec danej osoby (np. wsparcie w terapii czy duchowe), i działania naprawcze w diecezji. Choć o pieniądzach też rozmawiamy.

Jak księża sosnowieccy zareagowali na raport?

– Komisja przedstawiła im raport tuż przed publiczną konferencją prasową. Miałem potem sporo reakcji od duchownych, którzy mówili, iż było im bardzo ciężko słuchać tych historii z przeszłości, ale „dało się przeżyć”. To dla mnie bardzo istotne, bo właśnie o to mi chodzi. Rzetelny opis zła z przeszłości – tego, jak nasza diecezja działała, a raczej: jak nie działała – nie ma dołować, ale mobilizować do lepszej służby w przyszłości.

Obecnie raport jest opublikowany i dostępny dla wszystkich. Liczę, iż stanie się zachętą do dalszych odpowiedzialnych działań. Przecież ten raport – choć jego lektura jest bardzo trudna – nie zabija. On chce uzdrawiać…

Promocja!

Polskie ćwiczenia z wieloetniczności | Gdy episkopat zawodzi | Po co instytucje kultury?

32,30 35,90
Do koszyka
Książka – 32,30 35,90 E-book – 29,00 32,30

Udało się Księdzu znaleźć nadzieję na dnie tego bagna?

– Raport komisji wyraźnie pokazał mi konkretne zaniedbania, zwłaszcza niesłuchanie osób skrzywdzonych. Przez lata niejednokrotnie system kościelny, zamiast chronić najsłabszych, chronił siebie, traktując czyjąś krzywdę jak „problem do rozwiązania”, a nie jako tragedię człowieka. Wyznaję to ze wstydem i smutkiem. Zamiast być domem, Kościół stał się dla tych osób miejscem doświadczenia ciemności.

Ale raport zawiera też mądre rekomendacje na przyszłość: odsłania możliwe nowe zachowania, nowe działania, nowe drogi – a przez to mobilizuje do dalszej służby Ewangelii. Tu jest źródło nadziei. Wciąż jednak powtarzam sobie i innym, iż to dopiero raport cząstkowy i dopiero początek drogi odnowy.

A jakie znaczenie ma komisja sosnowiecka dla prac Konferencji Episkopatu Polski nad powołaniem komisji ogólnopolskiej?

– To się dopiero okaże. Ja chętnie przedstawię na najbliższym zebraniu KEP to doświadczenie. Uważam, iż dobra ogólnopolska komisja powinna powstać jak najszybciej. Może dla niektórych biskupów ważne będzie w procesie decyzyjnym usłyszenie o tym, jak komisja w Sosnowcu działała i do czego na razie doszła.

A czy diecezja sosnowiecka – gdy niezależna komisja zakończy prace – będzie jeszcze potrzebowała komisji ogólnopolskiej?

– adekwatnie nasza lokalna komisja wykona większość niezbędnej pracy, która będzie powierzona komisji ogólnopolskiej. Chętnie będziemy służyli doświadczeniami i dołączymy do badania spraw, które mają zakres ponaddiecezjalny.

Jeśli chodzi o Sosnowiec, to wiadomo, iż wiele spraw wciąż czeka na zbadanie, choćby kwestia funkcjonowania seminarium diecezjalnego i przyczyn jego nagłego rozwiązania.

– Tak, od samego początku wiadomo, iż to jedna z kluczowych spraw. Na obecnym etapie prac komisja skupiła się jednak na wykorzystywaniu seksualnym osób małoletnich – ze względu na najcięższą wagę tych przestępstw i na potrzebę odnalezienia osób skrzywdzonych. Kwestia seminarium diecezjalnego pojawiła się w sposób wstępny.

Nie trzeba w Kościele bać się niezależnych organów audytowych i kontrolnych. Kontrola nie jest zagrożeniem, ale formą troski o prawdę

bp Artur Ważny

Udostępnij tekst
Facebook
Twitter

Ale czy wszyscy chcą poznać i publicznie przedstawić powody rozwiązania seminarium sosnowieckiego?

– Jasno deklaruję: ja chcę i my w diecezji chcemy. Dążenie do prawdy to nie jest pusta deklaracja. Na razie trudno wiążąco powiedzieć wiele więcej. To musi jeszcze potrwać. Ta sprawa wymaga poszerzonego audytu i dłuższych badań.

A co z odpowiedzialnością poprzednich biskupów tej diecezji? Nie żyje już bp Adam Śmigielski, w niesławie odszedł na emeryturę bp Grzegorz Kaszak. Ich odpowiedzialność wyraźnie pojawia się już w tym raporcie. To bp Śmigielski w 2001 r. napisał „Oszczerstwo” na wiarygodnej informacji o podejrzeniu wykorzystania 16-letniego chłopca z niepełnosprawnością. To on zabrał do siebie najważniejsze dokumenty w tej sprawie, zamiast przekazać je do kurialnego archiwum. Ale on zmarł w roku 2008. A co z obecnym biskupem emerytem?

– Zgodnie z prawem kościelnym jako biskup diecezjalny nie jestem zwierzchnikiem swojego poprzednika. On przez cały czas podlega bezpośrednio papieżowi. Wiem, iż niezależna komisja już zaczęła rozmawiać z bp. Kaszakiem i będzie te rozmowy kontynuować.

Gdy zakończą się prace nad analizą przeszłości diecezji, moim zadaniem jako biskupa będzie przekazanie wniosków z tych prac do Stolicy Apostolskiej. Na pewno nie będę się od tego uchylał. Nic nie zostanie zamiecione pod dywan – to nie nasza opcja. Ale też nie mogę teraz przedwcześnie sprawy komentować. Komisja ma wciąż bardzo wiele pracy do wykonania.

Musimy wreszcie pewne sposoby działania jednoznacznie ponazywać i przestać udawać, iż były dobre. Nie zamierzam nikogo kryć kosztem prawdy. Zgodnie z kościelnymi zasadami i przepisami ja sam mogę być pociągnięty do odpowiedzialności za zaniedbania w tej dziedzinie – więc to choćby mój obowiązek, a nie tylko dobra wola.

Powiedział Ksiądz Biskup w swoim oświadczeniu i na konferencji prasowej: „uderzając w strukturalne zgorszenie, nie niszczymy wiary, ale ją ratujemy”.

– Dla mnie to kwestie fundamentalne. jeżeli ukrywamy prawdę o złu w Kościele, to w istocie atakujemy wiarę. Kościół jest dla człowieka. jeżeli zatem nie obronimy człowieka, to nie będziemy mieli czego głosić. Kościół może odzyskać wiarygodność nie przez doskonałość, ale przez radykalną uczciwość.

Święte słowa. Ale ja chciałbym spytać o ten aspekt strukturalny, o owo „strukturalne zgorszenie”, a może lepiej – grzech strukturalny. Strukturalne zło wymaga strukturalnego nawrócenia. Na czym będzie polegało nawrócenie strukturalne?

– Zaczyna się to oczywiście od wymiaru osobistego, bo struktury tworzą ludzie, ale idzie dużo dalej. jeżeli chodzi o funkcjonowanie diecezji, to zależy mi na stworzeniu takiego zespołu ludzi, który będzie pewne rzeczy rozumiał, który będzie miał świadomość konieczności bardzo ewangelicznego działania. O tym mówię w swoim oświadczeniu, wspominając o eklezjologicznym aspekcie procesu, przez który przechodzimy.

Konkretnie chodzi o przyjmowanie kilku istotnych założeń: iż tylko prawda wyzwala, a nie półprawdy; iż osoby skrzywdzone nie mogą być na marginesie życia Kościoła; iż nie możemy niczego ukrywać i nie ma miejsca na zmowę milczenia; iż widząc czyjś problem, choćby z alkoholem, należy o tym informować, bo to nie jest pogrążanie człowieka, ale próba pomocy.

Na rzetelną odpowiedź na pytanie o formy nawrócenia strukturalnego też pozostało za wcześnie. Niezależna komisja przedstawiła dopiero raport otwarcia, raport cząstkowy. Audyt trwa. A ja z biegiem prac komisji coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, iż to jest dobry pomysł. Że nie trzeba w Kościele bać się niezależnych organów audytowych i kontrolnych. Kontrola nie jest zagrożeniem, ale formą troski o prawdę. jeżeli naprawdę wierzymy w Zmartwychwstanie, musimy przejść przez krzyż prawdy bez skrótów.

Idź do oryginalnego materiału