Rozpoczynamy najświętszy czas w roku. Czytając opis Męki Pańskiej, łatwo dostrzec w nim historię sprzed dwóch tysięcy lat, ale trudniej zobaczyć w nim własne odbicie. Czy w zgiełku codzienności usłyszysz wołanie z krzyża, które jest odpowiedzią na Twoją samotność, grzech i pragnienie nowej nadziei?
Więcej artykułów o Kościele znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl
Źródło: ks. Piotr Wiśniowski/ EWTN PolskaPhoto credit: EWTN Polska
Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
Bracia i Siostry w Chrystusie!
Dziś wchodzimy w najświętszy czas roku. Słuchamy Męki naszego Pana według św. Mateusza (Mt 26–27). To nie jest tylko opis wydarzeń sprzed dwóch tysięcy lat. To jest prawda o mnie i o Tobie.
Jezus zostaje zdradzony przez Judasza – za trzydzieści srebrników. Zostaje opuszczony przez uczniów. Piotr, który obiecywał wierność aż do śmierci, zapiera się Go trzy razy. Tłum, który wołał „Hosanna”, teraz krzyczy: „Na krzyż z Nim!”
To jest dramat ludzkiego serca.
A jednak w samym centrum tej ciemności objawia się coś większego. Nie nienawiść. Nie zdrada. Ale miłość.
„A On był przebity za nasze grzechy” (Iz 53,5).
Jezus nie cofa się. Milczy przed Piłatem. Przyjmuje krzyż. Pozwala się ukrzyżować. Dlaczego? Bo kocha. Bo chce zbawić.
Święta Teresa z Lisieux mówiła: „Jezus nie patrzy na wielkość czynów, ale na miłość, z jaką są spełniane.”
A św. Jan Paweł II przypominał: „Człowiek nie może zrozumieć siebie bez Chrystusa Ukrzyżowanego.”
Bracie… jeżeli chcesz zrozumieć swoje życie – patrz na krzyż.
Bo tam jest prawda: – o grzechu, który zabija,
– i o miłości, która oddaje życie.
Dziś Kościół czyta całą Mękę, żebyś nie uciekł. Żebyś nie zatrzymał się na powierzchni. Żebyś zobaczył, dokąd prowadzi grzech… i jak daleko sięga miłość Boga.
Na krzyżu Jezus woła:
„Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?” (Mt 27,46)
To jest wołanie każdego człowieka w ciemności. Ale to nie jest rozpacz. To jest modlitwa. To jest Psalm 22 – który kończy się zwycięstwem Boga.
Krzyż nie jest końcem.
Krzyż jest drogą.
Święty Ojciec Pio mówił: „Nie lękaj się krzyża, bo za nim jest światło.”
Dlatego dziś nie chodzi tylko o wzruszenie. Chodzi o decyzję.
Czy zostaniesz przy Jezusie, kiedy inni odchodzą?
Czy będziesz wierny, kiedy to kosztuje?
Czy przyjmiesz swój krzyż – nie jako karę, ale jako drogę zbawienia?
Wchodzimy w Wielki Tydzień.
Nie przeżyj go powierzchownie.
Stań pod krzyżem.
Z Maryją.
W ciszy.
W prawdzie.
I pozwól, żeby ta miłość Cię przemieniła.
Bo On naprawdę umarł za Ciebie.
I naprawdę chce Ci dać nowe życie.

3 godzin temu



![„Napisał piękną historię”. Ostatnie skoki Kamila Stocha w karierze [+GALERIA]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/03/mid-26329348.jpg)










