Papież :
Kim jesteś żeś zapragnął w gruzy
obrócić Świątynię ?
Bandyta :
Nie ja podkładam ogień
pod świątynne bramy.
To czynią upadli kapłani.
Jakim prawem podważasz autorytet
Kościoła ?
Wszak byłeś ochrzczony bracie.
Bandyta :
Prawem które Wasz mistrz wypowiedział- po owocach poznacie.
Papież :
Wiesz iż mogę okrzyknąć Cię
Antychrystem i nałożyć na Ciebię
anatemę ?
Bandyta :
Ty lepiej Ojcze Świątynię odbuduj
bo wszystkich Was w świnie
przemienię.
Papież :
Wyniosłyś !
W cokolwiek wierzysz bandyto ?
Bandyta :
Wierzę w Jedność Świętą
Wszechmogącą
Niebiańskich Rodziców nade mną
w Ich miłość wiecznie płonącą
bezwarunkową, zbawienną
Wierzę iż niedługo bramą więzienną
wyjdę i będę szczęśliwy
i od tej pory otaczać mnie będą
jedynie ludzie prawdziwi.
Papież :
Przyjmij Chrustusa do serca swego
albo przeklętym będziesz na
wieczność.
Bandyta :
Nie zwiedzie mnie bełkot fałszywych
proroków
ich słowa gromem wypalę
Nocą na niebie pośród obłoków
mnie ujrzą bo tak zapisane
A jeżeli zginę i tak zmartwychwstanę
jak Feniks z popiołu się wzniosę
Stanę się światłem barwy nieznanej
nad własnym stosem
Tą aurą gwiaździstą
w czeluść piekielną
pognam zwierciadła wytłukę
i z wielką mocą na ziemski padoł
w słusznej sprawie powrócę
i nie zapragnę ludzkiej modlitwy
by ręce w niej do mnie składano
swój dom odnajdę gdzie gaj oliwny
Słońce odkrywa co rano.
Papież :
Jak posiadłeś dar pisma ?!
Bandyta :
Dziś mam świadomość moje dłonie
ktoś tam na górze wybrał je
chyba dlatego iż pojąłem
że to co śni się nie jest snem.
Papież :
Kim jesteś ?!
Wyjaw swoje imię !
Bandyta :
Mariusz Antoni Wyszkowski
bandyta przebudzony
Jestem astralnym Dawidem
Przez Żydów odrzuconym.
Papież :
Czemuż to Cię Żydzi odrzucili ?
Bandyta :
Bom chciwość, i lichwę potępił
co światu narzucili.
(...)
Bóg :
A ten dziś prawi mądrze
co w wirze swej młodości
prowadził się niegodnie
ku mej wielkiej złości.
maw














