Dla Iranu pytanie nie brzmi, czy kryzys można zażegnać, ale ile szkód zostanie wyrządzonych, zanim ostatecznie dobiegnie końca – pisze Sanam Vakil dla „The Guardian”.
W „The Guardian” ukazał się tekst Sanam Vakil, dyrektorki programu ds. Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej w Chatham House, dotyczący „bezprecedensowego zagrożenia”, w obliczu którego stoi Iran.
Autorka podkreśla, iż kraj po 47 latach od rewolucji islamskiej „stoi w obliczu rzeczywistości, z którą nigdy wcześniej nie miał do czynienia” – łączy się bowiem poważny „kryzys legitymizacji wewnętrznej” z równoczesnym „realnym zagrożeniem atakiem zewnętrznym”. Skala napięć sprawia, iż „przetrwanie reżimu nie może być już uważane za pewnik”.
WIĘŹ – łączymy w czasach chaosu
Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.
Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram
– Do tej pory Teheran przetrwał wojny, sankcje, zabójstwa, masowe protesty i międzynarodową izolację dzięki strategii polegającej na demonstrowaniu siły za granicą, tłumieniu sprzeciwu w kraju i wywoływaniu permanentnego kryzysu, aby usprawiedliwić słabe przywództwo i porażki polityczne – pisze Vakil.
Według niej podejście USA wobec Iranu uległo zasadniczej zmianie. Jak wskazuje, Waszyngton „nie koncentruje się już na powstrzymywaniu Iranu”, ale dąży do „wymuszenia ostatecznego rozwiązania długotrwałego konfliktu”. Według tej interpretacji przed Teheranem stoją dziś tylko dwa scenariusze: „zaakceptowanie rozwiązania narzuconego przez Stany Zjednoczone” lub „zniszczenie Islamskiej Republiki w jej obecnym kształcie”.
– Wewnątrz kraju system jest wyczerpany. Lata spadku gospodarczego, korupcji, załamania waluty i masowej emigracji doprowadziły do erozji umowy społecznej. […] Protestujący stali się bardziej śmiali i gniewni, mimo iż koszty sprzeciwu gwałtownie wzrosły. W rzeczywistości styczniowe represje były najbardziej brutalne w historii reżimu – potwierdzono śmierć ponad 6000 osób, a kolejne 17 000 zgonów jest przez cały czas przedmiotem śledztwa – czytamy.
Sanam Vakil zwraca uwagę na to, jak „na arenie międzynarodowej Iran stracił pozycję”, a jego „regionalna potęga uległa załamaniu”. Podkreśla, iż prowadzona przez Teheran „polityka ryzykownych posunięć w kwestii jądrowej”, która kiedyś dawała mu przewagę, dziś stała się „głównym uzasadnieniem dla międzynarodowej presji”. Zauważa też, iż „rewolucyjna ideologia”, niegdyś służąca mobilizacji, w tej chwili prowadzi do coraz większej izolacji kraju w regionie, który „zmęczył się konfliktami ideologicznymi”.
W obecnej sytuacji wokół Iranu najważniejsze staje się już nie to, „czy dojdzie do konfrontacji”, ale „jakiego rodzaju będzie ona miała charakter”. Zdaniem autorki „nie ma już żadnych realnych hamulców dyplomatycznych”, bo mechanizmy i systemy, które wcześniej powstrzymywały eskalację, „przestały funkcjonować”.
– Europa nie ma już żadnej roli do odegrania w mediacjach z Iranem. Rosja jest zajęta wojną na Ukrainie i niechętna do inwestowania w jakiekolwiek rozwiązania. Chiny są ostrożne i niechętne do przejęcia inicjatywy. Państwa regionu próbują interweniować i prowadzić desperacką dyplomację, ale jednocześnie przygotowują się na skutki konfliktu. Dla Iranu, a szerzej dla Bliskiego Wschodu, pytanie nie brzmi już, czy kryzys można zażegnać, ale ile szkód zostanie wyrządzonych, zanim ostatecznie dobiegnie końca – podsumowuje Vakil.
KM

3 godzin temu







