Artysta gospel Jonathan McReynolds opowiada, jak jego najnowszy album, Closer, narodził się z okresu duchowych poszukiwań oraz z podejścia do modlitwy i postu z głębszym poczuciem szczerości.
„Myślę, iż najlepszym określeniem jest właśnie sięganie” — powiedział 36-letni rodowity mieszkaniec Chicago w rozmowie z The Christian Post. „Możemy robić wszystkie te kościelne rzeczy, wszystkie duchowe praktyki. Ale kiedy to robisz, czy w twoim sercu jest coś, co naprawdę sięga do Boga?”
Album Closer, który ukaże się 27 marca, jest — jak mówi zdobywca nagrody Grammy — jednym z jego najbardziej osobistych i duchowo skoncentrowanych projektów do tej pory. Nagrany na żywo w jego rodzinnym Chicago, album łączy worship, akustyczny soul, afrobeats i inspirowany latami 80. pop — wybór stylistyczny, który, jak powiedział McReynolds, pomógł scalić brzmienie całego projektu.
„Dosłownie obudziłem się pewnego dnia i pomyślałem: ‘Przestudiujmy przez chwilę Lionela Richiego i Michaela Jacksona’” — zażartował. „Chciałem zobaczyć, o czym myśleli muzycznie, i w pewnym sensie wykorzystaliśmy to na całym albumie, żeby wszystko połączyć”.
Efektem — jak powiedział — była możliwość twórczego rozwoju, a jednocześnie popchnięcia muzyki gospel w nowych kierunkach.
„Zawsze dam wam różne brzmienia: worship, singer-songwriter, Afrobeats, ale klimat lat 80. w pewnym sensie wszystko połączył” — powiedział. „To była zabawa, a ja chciałem rozwinąć samego siebie i trochę popchnąć ten gatunek”.
Na albumie znalazły się refleksyjny utwór tytułowy „Closer”, worshipowy hymn „One Good God” oraz zajmujący czołowe miejsca na listach przebojów singiel „Still” z udziałem zwycięzcy 23. sezonu American Idol, Jamala Robertsa.
Według McReynoldsa utwór tytułowy stanowi duchowe centrum całego albumu.
„Ta piosenka jest kluczowym elementem” — powiedział. „To moment, w którym wszystko zaczęło nabierać sensu”.
Utwór otwiera pytanie: „How much will it take for me to change?” To wers, który — jak powiedział McReynolds — zrodził się z modlitwy i refleksji w trakcie procesu pisania.
„Moi współautorzy i ja zmagaliśmy się z pytaniem: co jest pierwsze — zmiana czy zbliżenie się do Boga?” — powiedział. „Czy zbliżamy się do Niego, a potem się zmieniamy, czy zmieniamy się, a dopiero potem się zbliżamy?”
„To było tak, jakby Bóg mówił: ‘Większość nic tu nie da. To, iż będziesz lepszy, nic tu nie da. Po prostu przyjdź bliżej’”.
Jak powiedział, to przesłanie stało się motywem przewodnim albumu i duchowego okresu, który go zainspirował.
„Możesz pozostać tak mały i niedoskonały, jaki jesteś teraz” — powiedział McReynolds. „Po prostu przyjdź bliżej”.
Urodzony i wychowany w Chicago McReynolds po raz pierwszy zyskał rozgłos na scenie gospel za sprawą swojego debiutanckiego albumu Life Music z 2012 roku. Od tego czasu zdobył wiele nagród Grammy, Dove i Stellar oraz napisał dwie książki.
Absolwent Moody Theological Seminary i członek Mensy, wykonawca utworu „God is Good” powiedział, iż jego akademickie przygotowanie i umiłowanie Pisma Świętego w dużym stopniu wpływają na to, jak podchodzi do pisania piosenek.
„Nigdy nie chcę źle przedstawiać Boga i Jego Słowa” — powiedział. „Czasami, jeżeli jakiś werset wydaje się trochę zbyt błyskotliwy albo zbyt wygodny, wysyłam go kilku osobom i pytam: ‘Czy to naprawdę adekwatnie oddaje biblijne pojęcie?’”
„Moja muzyka tak naprawdę nigdy nie polegała na tworzeniu piosenek na nabożeństwo” — dodał. „Chodzi raczej o to, co dzieje się po kościele. Kiedy już wiesz, iż Bóg jest wielki, wspaniały i potężny, jak to rzeczywiście wpływa na decyzje, które podejmujesz w ciągu tygodnia?”
Jak powiedział, ta perspektywa sprawiła, iż niektórzy słuchacze zaczęli używać jego utworów jako narzędzi do uczniostwa i zachęty.
„Słyszałem, jak ludzie mówią, iż puszczają moją muzykę zbuntowanemu kuzynowi albo przyjacielowi, który się zmaga z problemami” — powiedział McReynolds. „To niekoniecznie było moim planem, ale jestem wdzięczny, jeżeli Bóg używa tego w taki sposób”.
Nagranie Closer na żywo w Chicago dodało temu projektowi dla wokalisty kolejny wymiar znaczenia. Opowiedział, jak głęboko osobistą historię niesie dla niego to miasto — od jego pierwszego płatnego występu po wcześniejsze nagrania live, takie jak ceniony album Make Room.
„Chicago jest dla mnie jak dom babci” — powiedział. „To miejsce, w którym mogę zobaczyć, jak bardzo się rozwinąłem”.
„Gdyby usunąć wszystkie inne miasta i zostawić tylko momenty związane z Chicago, przez cały czas można by zobaczyć całą moją historię” — powiedział. „Tam nauczyłem się wielu rzeczy. Tam ponosiłem porażki. Tam robiłem wielkie rzeczy. Mogę zobaczyć, jak Bóg mnie błogosławił i zachowywał”.
Poza własną muzyką McReynolds koncentruje się także na wspieraniu kolejnego pokolenia artystów gospel poprzez swoją niezależną wytwórnię Life Label Group, do której należy między innymi nagrodzona Grammy wokalistka DOE. Jak powiedział, mentoring ma najważniejsze znaczenie dla zachowania żywotności tego gatunku.
„To, co ratuje gatunek, to kreatywność” — powiedział McReynolds. „To, co go zabija, to brak kreatywności. … Kiedy wszystko zaczyna brzmieć tak samo — te same teksty, te same progresje akordów — przekaz może stać się martwy. Kreatywność to przełamuje”.
„Być może dorastałeś, słuchając Backstreet Boys albo rocka lat 80., albo gospel, albo muzyki haitańskiej” — powiedział. „Kiedy składasz to wszystko razem przez pryzmat swojej relacji z Bogiem, wychodzi z tego coś wyjątkowego”.
Choć przyznał, iż branża muzyki chrześcijańskiej w ostatnich latach zaczęła w większym stopniu otwierać się na różnorodność muzyczną, McReynolds powiedział, iż ma nadzieję, iż Kościół przez cały czas będzie zachęcał do twórczej ekspresji, zamiast jej się opierać.
„Po prostu modlę się, żeby Kościół zrobił miejsce dla tej kreatywności, tak aby nie musiała się ona realizować poza Kościołem” — powiedział.
Jeśli chodzi o jego własną karierę, McReynolds powiedział, iż koncentruje się na dążeniu do duchowej bliskości — obejmującym modlitwę, post i Pismo Święte — a nie na doskonałości.
„Nie dodałem całego mnóstwa nowych praktyk” — powiedział o okresie, który zainspirował Closer. „Po prostu starałem się pogłębić te, które już miałem”.
„Z tą odrobiną wiary, którą miałem, choćby jeżeli była tylko jak ziarnko gorczycy, chciałem modlić się właśnie z tego miejsca” — powiedział. „Nie z przyzwyczajenia, ale dlatego, iż naprawdę wierzyłem, iż Bóg tam jest”.
„Zacząłem dostrzegać Go w większej liczbie miejsc” — dodał McReynolds. „Stałem się bardziej otwarty, bardziej świadomy. Bo zamiast po prostu wykonywać chrześcijańskie obowiązki, naprawdę zwracałem się ku Niemu”.
Autorstwa Leah MarieAnn Klett
Źródło: Christian Post






