Stosunek Kościoła katolickiego do Konstytucji 3 maja i późniejszego ustanowienia tego dnia świętem narodowym nie był tak jednoznaczny, jak przedstawia się to współcześnie. Dzisiejsze połączenie religijnego i państwowego wymiaru 3 maja jest w dużej mierze efektem późniejszej polityki pamięci, a nie prostą kontynuacją wydarzeń z 1791 roku.
W czasie obrad Sejmu Czteroletniego (1788–1792) duchowieństwo nie stanowiło jednolitego obozu poparcia dla reform. Część wyższych hierarchów kościelnych wspierała działania obozu reform, zwłaszcza ci związani z dworem królewskim Stanisława Augusta Poniatowskiego. Prymas Michał Jerzy Poniatowski, brat króla, należał do zwolenników zmian ustrojowych, podobnie część biskupów związanych z obozem patriotycznym.
Jednocześnie znaczna część duchowieństwa patrzyła na reformy z dużą ostrożnością, a choćby niechęcią. Kościół był jednym z największych posiadaczy ziemskich w Rzeczypospolitej i obawiał się ograniczenia swoich przywilejów majątkowych oraz politycznych. Reformy Sejmu Czteroletniego oznaczały wzrost znaczenia nowoczesnego państwa kosztem tradycyjnego układu stanowego, w którym duchowieństwo posiadało silną pozycję. Szczególnie niepokój budziły pomysły dotyczące opodatkowania dóbr kościelnych oraz ograniczenia wpływu hierarchii na życie publiczne.
Sama Konstytucja 3 maja zachowywała uprzywilejowaną pozycję katolicyzmu. Już w pierwszych artykułach wskazywała religię katolicką jako „religię narodową panującą”, przy jednoczesnym utrzymaniu tolerancji dla innych wyznań. Był to zapis istotny politycznie, ponieważ miał uspokoić obawy konserwatywnej części duchowieństwa i pokazać, iż reforma ustrojowa nie oznacza rewolucji antykościelnej na wzór francuski.
Mimo tego Kościół nie stał się jednoznacznym filarem konstytucyjnego projektu. Wśród biskupów znaleźli się również przeciwnicy reform, a niektórzy duchowni poparli później konfederację targowicką. Pokazuje to, iż dla części hierarchii ważniejsza od programu modernizacji państwa była obrona tradycyjnego porządku społecznego oraz własnej pozycji instytucjonalnej.
Po upadku Rzeczypospolitej i w okresie zaborów pamięć o Konstytucji 3 maja zaczęła nabierać znaczenia symbolicznego. Stała się znakiem utraconej państwowości, a nie realnego programu ustrojowego. W XIX wieku Kościół stopniowo włączał się w ten nurt pamięci, choć nie wynikało to z dawnego entuzjazmu wobec samej konstytucji, ale z politycznej potrzeby budowania wspólnoty narodowej pod zaborami.
Po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku sprawa święta 3 maja nabrała nowego znaczenia. Kościół aktywnie wspierał nadanie tej dacie szczególnej rangi, ale istotnym pretekstem i zarazem narzędziem było połączenie rocznicy konstytucji z kultem Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Już wcześniej, po ślubach lwowskich Jana Kazimierza z 1656 roku, istniała tradycja maryjnego patronatu nad Polską, jednak dopiero w XX wieku została ona mocno związana z datą 3 maja.
Czytaj: „3 maja święto niepotrzebne”.
W 1908 roku papież Pius X ustanowił święto Najświętszej Maryi Panny Królowej Korony Polskiej dla niektórych diecezji, a po odzyskaniu niepodległości jego znaczenie wzrosło. W 1920 roku Benedykt XV rozszerzył obchody na całą Polskę. Dzięki temu 3 maja stał się dniem podwójnej celebracji: państwowej i religijnej. Kościół zyskał możliwość silniejszego wpisania własnej obecności w rytuał narodowy, a państwo otrzymało sakralne wzmocnienie swojej symboliki.
Powstał więc paradoks historyczny. Instytucja, która w 1791 roku podchodziła do reform ustrojowych z wyraźną ostrożnością, a częściowo także oporem, po 1918 roku stała się jednym z głównych strażników pamięci o Konstytucji 3 maja. Nie była to jednak prosta kontynuacja dawnych postaw, ale świadome przekształcenie historii w narzędzie budowania narodowo-katolickiej tożsamości II Rzeczypospolitej.
Znaczenie samej Konstytucji 3 maja i jej współczesnych obchodów dla historii Polski należy więc rozpatrywać w dwóch porządkach. W sensie bezpośrednim, polityczno-ustrojowym, jej wpływ na dalsze dzieje państwa był ograniczony, ponieważ nie zdążyła ona utrwalić się w praktyce i została przerwana przez rozbiory. W tym znaczeniu nie stała się realnym fundamentem późniejszych instytucji państwowych.
Znaczenie ujawnia się dopiero w długim trwaniu pamięci historycznej. W XIX wieku Konstytucja 3 maja zaczęła funkcjonować jako symbol utraconej państwowości i dowód możliwości reformy ustroju. W okresie braku państwa polskiego pełniła rolę elementu tożsamościowego, nie zaś praktycznego punktu odniesienia dla prawa czy administracji.
Współczesne obchody 3 maja są więc przede wszystkim elementem kultury historycznej i polityki pamięci. Ich znaczenie polega na utrwalaniu określonej narracji o ciągłości państwa i jego aspiracjach modernizacyjnych, a nie na bezpośrednim wpływie na obecny system polityczny czy prawny. W praktyce nie przekłada się to wprost na funkcjonowanie instytucji współczesnej Polski, ale wpływa na sposób interpretowania historii i budowania symbolicznej ciągłości państwowości.
Można więc mówić o podwójnej warstwie znaczeniowej. Pierwsza dotyczy realiów XVIII wieku i ograniczonego, krótkotrwałego działania reform ustrojowych. Druga dotyczy późniejszego przekształcenia tego wydarzenia w trwały element pamięci zbiorowej, który dopiero w XX i XXI wieku uzyskał rangę jednego z głównych świąt państwowych.
→ I.R. Parchatkiewicz
3.05.2026
• collage: barma / Gazeta Trybunalska
• więcej tekstów autora: > tutaj
• więcej o Konstytucji 3 maja: > tutaj

5 dni temu












