Misja na Jamajce odbudowywana dzięki wsparciu diecezji kieleckiej

3 godzin temu

– Pragnę złożyć podziękowanie za wsparcie duchowe oraz ofiary pieniężne, które wierni diecezji kieleckiej złożyli by pomóc mieszkańcom Jamajki po przejściu huraganu Melissa – pisze w swoim liście ks. Marek Bzinkowski, misjonarz z diecezji kieleckiej.

Przypomnijmy, iż niszczycielski żywioł przeszedł przez wyspę pod koniec października. Mocno ucierpiała wówczas misja w Maggotty, gdzie posługuje ks. Marek Bzinkowski, pochodzący z diecezji kieleckiej. Mieszkańcy wiosek i miasteczek stracili prawie wszystko. Całe domy lub duża ich część odleciała z wiatrem wiejącym czasem z prędkością około 380 kilometrów na godzinę. Towarzyszące wiatrom ulewne deszcze zalały to, co pozostało, czyniąc je nieużytecznymi.

– Drzewa które nie zostały wyrwane potraciły gałęzie i liście zamieniając zielony pejzaż Jamajki na wielkie cmentarzysko. Na naszej misji dwa budynki zostały całkowicie zniszczone a dach straciło inne osiem zabudowań. Myślę, iż przy całej tej tragedii możemy się nazywać błogosławionymi, bo serce misji, kościół, praktycznie nie został uszkodzony i już w niedzielę po przejściu huraganu zraniona wspólnota mogła się zgromadzić przy Jezusie. Praktycznie każdy mieszkaniec ucierpiał. Nie było rodziny która nie zaznała dotkliwej szkody – tłumaczy kapłan.

Przez długie tygodnie wszyscy potrzebowali wielkiego wsparcia. Wiele osób ruszyło do pomocy.

– Na dziś, ponad trzy miesiące po przejściu Melissy, drogi są w miarę przejezdne, choć w wielu miejscowościach wciąż nie ma ani prądu, czy też wody. My, szczęśliwie, zostaliśmy podłączeni pod system w zeszłym tygodniu. Dzięki finansowemu wsparciu ze strony Biskupa Kieleckiego oraz wiernych świeckich, przyjaciół misji w Maggotty, a także dzięki wolontariuszom z naszej diecezji kieleckiej, którzy przylecieli by pomóc w odbudowie, bardzo wiele dobra już się dokonało. Na samej misji już sześć dachów zostało naprawionych i teren misji w większości jest uporządkowany. Po to, aby wrócić do tego co było przed Melissą, trzeba będzie pewnie popracować i poczekać jeszcze parę lat, ale najważniejsze jest już zrobione, dzięki Bogu i ludziom dobrej woli. Dalej pracujemy by pomóc w odbudowie mieszkań i zabudowań ludziom z okolic. To też zajmie sporo czasu. Wciąż staramy się pomagać w dostarczaniu ludziom pożywienia. jeżeli nie dostajemy czegoś od organizacji charytatywnych, to kupujemy i robimy paczki żywnościowe z własnych zasobów finansowych. Wielu ludzi wciąż nie ma dostępu do wody pitnej, wiec nasza misja wzięła na siebie troskę o filtrowanie i darmową dystrybucję uzdatnionej wody. Zakupiliśmy i rozdali potrzebującym kilkadziesiąt 4000 litrowych zbiorników na wodę. Wciąż czekamy na dostawę kontenera z drewnem budowlanym, zakupionym by pomóc w odbudowie zniszczonych dachów czy całych domów – dodaje ks. Marek Bzinkowski.

Przypomnijmy, iż Biskup Kielecki Jan Piotrowski przeznaczył ponad 200 tysięcy złotych na odbudowę misji, a akcję wspierającą tę placówkę wsparło wielu naszych diecezjan.

  • diecezja kielecka
  • jamajka
  • misje
    Idź do oryginalnego materiału