„Rzym miasto Boga”. Jessica Wärnberg opowiada historię Rzymu z perspektywy papiestwa. To pierwsza taka biografia Wiecznego Miasta.
Jessica Wärnberg, historyczka i badaczka, prowadzi nas przez dwa tysiące lat historii. Pokazuje w jaki sposób religia i polityka zderzają się i przeplatają, kształtując rzeczywistość. Od potęgi pogańskiego Rzymu, przez narodziny chrześcijaństwa, po blask renesansu, tyranię Mussoliniego i naszą współczesność.
– Co przepowiedziała św. Brygida papieżowi Urbanowi V?
– Jak Bonifacy IV przekształcił Panteon w kościół?
– Dlaczego jezuici byli jednym z najbardziej szanowanych przez papiestwo zakonów?
– Dlaczego mieszkańcy Rzymu woleli wydawać pieniądze na loteryjne losy zamiast na chleb?
Fragment książki:
Kiedy latem 1943 roku na Rzym spadł deszcz bomb, ludzie nie mogli wprost uwierzyć własnym oczom. Wokół kolumn Trajana i Marka Aureliusza mężczyźni w pośpiechu wznosili mur z cegieł. Z Kapitolu usunięto konny Pomnik Marka Aureliusza. Wprawdzie świat, a wraz z nim Włochy, pogrążony był w wojennym chaosie, jednak – aż do tej pory – Rzym pozostawał oszczędzony przez wojenną pożogę. Od roku 1870 miasto było stolicą narodu włoskiego. Jego królowie i premierzy wydali miliony lirów, ozdabiając monumenty i ulice miasta inskrypcjami i insygniami nowej narodowej mitologii. A przecież po upływie ponad siedemdziesięciu lat od tamtych przełomowych wydarzeń wielu Rzymian przez cały czas postrzegało siebie jako mieszkańców miasta papieży. W 1943 roku Rzymianie wierzyli, iż obecność następcy Piotra uchroni ich przed bombami.
Dziewiętnastego lipca boleśnie zderzyli się jednak z rzeczywistością. Dla przedstawicieli sił amerykańskich i brytyjskich przywódcą Włoch był Benito Mussolini (1922–1943), a nie papież Pius XII (1939–1958). Mussolini był faszystą, który poprowadził Włochy do wojny jako sojusznika nazistowskich Niemiec. Krótko mówiąc, alianci nie zamierzali traktować Rzymu w jakiś szczególny sposób ze względu na Stolicę Apostolską. choćby już po aresztowaniu Mussoliniego, kiedy król Wiktor Emanuel III (1900–1946) zaczął skłaniać się ku aliantom, rozlegające się apele, by oszczędzić Rzym, traktowano z nieufnością – zwłaszcza gdy nawoływał do tego papież. Pius XII, który sam był Rzymianinem, interweniował w imieniu miasta, prosząc prezydenta Roosevelta, by „uchronił nasz ukochany Rzym przed zniszczeniem”.
Doradca prezydenta Harry Hopkins z Iowa, znany ze swej szczerości, wykazywał w tej kwestii daleko idący sceptycyzm, obawiając się „piekielnej awantury”, gdyby Amerykanie odkryli, iż poczyniono
ustępstwa pod presją papieża. Koniec końców, tego samego dnia na „ukochany Rzym” Piusa spadło 9125 bomb. Sojusznicy celowali w hutę stali, plac załadunkowy i lotnisko, ale ich bomby nie rozróżniały celów. W wyniku tego jednego nalotu zginęło 1500 cywilów. Robotnicza dzielnica San Lorenzo została zrównana z ziemią. Jak na okrutną ironię losu, bomby obróciły w zgliszcza również starożytną Bazylikę św. Wawrzyńca za Murami – diakona z czasów starorzymskich, którego władze miały żywcem upiec za jego miłosierdzie wobec ubogich. Gdy Pius XII dowiedział się o tragedii, jaka wydarzyła się 19 lipca, opuścił bezpieczne mury Watykanu, by pobłogosławić ocalałych i ich bliskich, ofiary bombardowań. Lśniąca biel papieskiej sutanny pokryła się plamami krwi, gdy papież przedzierał się „wśród dymiących gruzów i ruin, w których zagrzebane były zwłoki ponad pięciuset ofiar”. Stojąc pośród zrozpaczonego tłumu, Pius wyciągnął ramiona w geście błogosławieństwa – niczym okryty bielą żywy krucyfiks.
Niespełna tydzień po wizycie Piusa w San Lorenzo Mussolini trafił do aresztu. Obalono go w wyniku głosowania jego własnej Wielkiej Rady Faszystowskiej. niedługo potem został aresztowany na rozkaz króla. Hitler był przerażony, widząc, jak liczba rzymskich faszystów „topnieje w oczach niczym śnieg w promieniach słońca”. To właśnie Niemcom przypadło w udziale uwolnienie Mussoliniego i uczynienie go przywódcą marionetkowego państwa Salò, nad brzegami jeziora Garda w północnej Lombardii. I również Niemcom przypadło w udziale przywrócenie faszystowskiej władzy w Rzymie. Podobnie jak Pius, włoski generał Pietro Badoglio próbował chronić stolicę, w sierpniu 1943 roku ogłaszając Rzym miastem zdemilitaryzowanym, czyli „otwartym”. Ostatecznie próby te zakończyły się fiaskiem. Niebawem Niemcy zaczęli posuwać się na południe w ramach akcji o kryptonimie „Operacja Alaryk”, nazwanej tak od imienia króla Gotów, który najechał Rzym w 410 roku. Dziewiątego września Badoglio pozostawił miasto na pastwę losu, ratując się ucieczką – ewakuował się Via Tiburtina wraz z królem, który jechał na czele zielonym Fiatem. Bitwa o Rzym rozegrała się nazajutrz przy Porta San Paolo, którą blisko dwa tysiące lat wcześniej przekraczał idący na śmierć św. Paweł. Młodsi oficerowie i cywile starli się z niemiecką artylerią w heroicznej, ale skazanej na klęskę walce. „Skończyła nam się amunicja”, powiedział któryś. „Róbcie, co uważacie za stosowne”, miał mu odpowiedzieć jeden z oficerów. Po raz pierwszy w historii drzwi Bazyliki św. Piotra pozostawały za dnia zamknięte na zasuwę. W swoim dzienniku amerykańska zakonnica, matka Mary, odnotowała: „Ulicami miasta płynęła krew”.
Latem 1943 roku papież Pius XII pospieszył do swoich wiernych. Kiedy w listopadzie na Watykan spadły cztery bomby, ludzie przybiegli szukać u niego pomocy. W kopule Bazyliki św. Piotra wskutek bombardowań wyleciały szyby z okien, uszkodzeniu uległa również watykańska stacja radiowa. Nazistowska propaganda natychmiast zaczęła o wszystko oskarżać „barbari anglo-americani”. Mieszkańcy Rzymu wiedzieli jednak swoje. Na placu przed Bazyliką św. Piotra zgromadził się tłum, a Pius pojawił się w oknie biblioteki, aby wysłuchać głosu swego ludu. Nadeszła wiosna, a Niemcy wciąż władali miastem. Któregoś dnia Pius znów pojawił się na balkonie przed kilkudziesięciotysięcznym tłumem. Mieszkańcy bombardowanego, ogarniętego głodem i nazistowskimi prześladowaniami miasta łaknęli widzenia z papieżem. Według słów jednej z obecnych w owej chwili na placu kobiet papież był ich jedyną ucieczką i pociechą, gdy tak tłoczyli się w łuku kolumnady Berniniego: „Niemieccy żołdacy pilnowali, żebyśmy nie przekroczyli wyznaczonych granic, prawie jakby chcieli nam przypomnieć, gdzie kończy się strefa pokoju, a zaczyna obszar dotkniętego cierpieniem miasta”.


1 godzina temu



.webp)











