Nasza walka ma charakter duchowy – przekonuje amerykański sekretarz wojny Pete Hegseth. I właśnie dlatego w ostatnich dniach amerykański polityk powołał specjalne
biuro ds. religijnych, które ma podlegać bezpośrednio jemu. Pomysł jest nie tylko sprzeczny z zasadą rozdziału państwa i religii, ale i niezgodny z chrześcijańskim rozumieniem autonomii sfery politycznej – pisze dla Wirtualnej Polski Tomasz P. Terlikowski.