Tym, co odróżnia radio od algorytmu, jest człowiek

3 dni temu

Codziennie na platformy streamingowe trafiają setki tysięcy nowych utworów. Często słyszymy, iż radio traci znaczenie. Ale może jest odwrotnie – może w epoce nadmiaru rola redaktora muzycznego stanie się ważniejsza niż kiedykolwiek? – mówi Agnieszka Szydłowska.

Tekst ukazał się w kwartalniku „Więź” wiosna 2026. W wolnym dostępie można przeczytać jedynie jego fragment. W całości jest otwarty tylko dla prenumeratorów naszego pisma i osób z wykupionym pakietem cyfrowym. Subskrypcję można kupić TUTAJ.

Alicja Michalska Są takie dni, kiedy nie słucha Pani żadnej muzyki?

Agnieszka Szydłowska Oczywiście, iż są. Choć, kiedy próbuję je sobie teraz przywołać, wcale nie przychodzi mi to łatwo. Przez wiele lat muzyka była nie tylko moją pasją, ale też zawodowym obowiązkiem, czymś oczywistym i codziennym. Prowadząc regularnie audycje muzyczne na antenie Programu Trzeciego Polskiego Radia, żyłam w rytmie premier i wielu nowych odkryć. Bycie na bieżąco nie było wyborem, ale częścią mojej rutyny zawodowej. Muzyki słuchałam dużo, czasem bardzo dużo, bo wymagała tego praca, ale też dlatego, iż był to naturalny stan mojego życia.

Kiedy odeszłam z Trójki w 2020 r., coś się jednak zmieniło. Byłam zbuntowana wobec całej sytuacji i potrzebowałam przeciąć rutynę, zdystansować się od tego, co przez lata wyznaczało mój rytm dnia. Odcięłam się więc od schematu słuchania muzyki. To był gest nie tylko zawodowy, ale też emocjonalny. Wtedy bardzo mocno weszłam w świat podcastów.

Z perspektywy czasu widzę, iż gdyby zadała mi Pani to pytanie sześć lat temu, odpowiedziałabym bez wahania: „Takich dni prawie nie ma”. Dziś mówię coś innego. Takie dni zdarzają się częściej, ale to nie są dni ciszy. To dni, w których zamiast muzyki słucham opowieści – tych podcastowych.

To access this content, you must purchase a product that grants access.
Idź do oryginalnego materiału