W TV Trwam o ataku na klasztor

4 godzin temu
– To jest zamach na naszą tożsamość, na nasze bezpieczeństwo, na to dobro, które się tutaj dzieje. To jest teren otwarty i każdy tu może wejść. Dzisiaj, z tego co wiem, zaczęło się od agresji słownej tego napastnika. Uczestnicy mówili: niech pan się uspokoi, proszę pana, iż nie to miejsce i tak dalej, a po wymianie słów zaczęła się akcja – wyjaśniła siostra Barbara.Przełożona klasztoru powiedziała, iż po ataku na terenie ośrodka zapanowała panika. Część młodzieży, która chwilę wcześniej zwiedzała ośrodek, była świadkiem wydarzeń.– Jak tutaj weszłam, bo akurat wracałam od lekarza, to była wielka panika. Młodzież, która 5, 10 minut wcześniej wyszła ze zwiedzania ośrodka, była świadkiem. Mówili, iż jest jakiś szaleniec. Była panika […]. Mamy świadomość, iż nie żyje ksiądz Stanisław, a ksiądz Marek jest też w ciężkim stanie – zaznaczyła siostra Barbara Dendor.
Idź do oryginalnego materiału