Nieczarnobiałość

3 dni temu

Gdy pewna siostra zakonna – mówiąca głośno w zakonie o doświadczeniu wykorzystania seksualnego – została wyproszona za drzwi, schronienie znalazła u apostaty, który nie przestał modlić się psalmami. I kto tu jest bardziej chrześcijański: ten apostata czy pobożne siostry?

Tekst ukazał się w kwartalniku „Więź” wiosna 2026. W wolnym dostępie można przeczytać jedynie jego fragment. W całości jest otwarty tylko dla prenumeratorów naszego pisma i osób z wykupionym pakietem cyfrowym. Subskrypcję można kupić TUTAJ.

Jest w tej surowości coś pociągającego. Mimo iż zdjęcie siłą rzeczy pozbawione jest warstwy dźwiękowej, to jednak to konkretne niemalże automatycznie przywodzi mi na myśl odgłos, który można by ulokować gdzieś na styku noża z osełką.

Fan Ho, jeden z mistrzów czarno-białej fotografii ulicznej, uchwycił na zdjęciu Approaching Shadow prostą, zdawałoby się, scenę: w kadrze dominuje niemal pusta, chropowata ściana, przecięta po skosie ogromnym klinem cienia; z jednej strony jasna płaszczyzna, z drugiej gęsta, ciemna, trójkątna masa, która „wlewa się” w obraz. Przy lewej krawędzi fotografii biegnie wąski, pionowy pas bieli, a u jego podstawy stoi drobna kobieta – jest jakby przyklejona do granicy światła i mroku. Cała fotografia jest oszczędna w środkach – a to powoduje, iż napięcia wynikającego z kontrastujących ze sobą czerni i bieli nie da się niczym załagodzić.

Przesuwam palcami po fotografii. Niemal czuję na opuszkach chłód zalewającej pół zdjęcia czerni. Przy niej słoneczna białość wydaje mi się ostra jak brzytwa – stąd to skojarzenie z ostrzeniem noża – i niemal nieludzko gładka, zbyt czysta. Aż dziwię się, iż dotknięcie drugiej części kompozycji nie kaleczy mi palców.

Pomiędzy bielą a czernią nie ma na tym zdjęciu żadnej dyplomacji: żadnych przejść, żadnego cieniowania. Jest wyłącznie decyzja. Jest granica. W tej surowej prostocie jest coś bezlitosnego, ale też hipnotyzującego – jakby ktoś mówił mi bez słów, iż świat powinien być właśnie taki: rozdzielony na dwoje, a przez to zadziwiająco czytelny.

Tyle iż świat taki nie jest.

To access this content, you must purchase a product that grants access.

Tekst ukazał się w kwartalniku „Więź” wiosna 2026 jako felieton z cyklu „Opowieści z przedsionka”.

Idź do oryginalnego materiału