Sztuczna inteligencja zastąpi nam lekarza? Oby nie

1 dzień temu
Zdjęcie: Dziewczyna


ChatGPT nie ma bezpośredniego kontaktu z pacjentem. Dopytuje w wybiórczy sposób. Wiele pytań nie przyjdzie mu do głowy, a na inne, mniej wygodne, możemy przecież nie odpowiedzieć – pisze w „Gazecie Wyborczej” Agnieszka Jucewicz.

ChatGPT Health to wersja ChataGPT poświęcona kwestiom zdrowotnym. Testowana jest właśnie na użytkownikach w Stanach Zjednoczonych. Agnieszka Jucewicz pyta w swoim tekście na łamach „Gazety Wyborczej”, czy to dobrze, iż sztuczna inteligencja coraz częściej zastępuje nam wizytę u lekarza.

WIĘŹ – łączymy w czasach chaosu

Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.

Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram

Dziennikarka zauważa, iż jako Polacy jesteśmy idealnie predysponowani do tego, by leczyć się u doktora ChataGPT: z badań wynika, iż lubimy leczyć się sami. „Z tym iż to lubienie często wynika z braku dostępu do lekarza czy pieniędzy na opłacenie prywatnej wizyty”.

– Producent zaznacza też, iż ChatGPT Health „nie jest narzędziem diagnostycznym”. Ma tylko „wspierać” opiekę medyczną, a nie ją zastępować. To wygodna klauzula, która pozwala wyzbyć się jakiejkolwiek odpowiedzialności – czytamy. – Ważniejsze niż deklaracje OpenAI jest jednak pytanie, jak to narzędzie będą traktować użytkownicy. Wyłącznie jako agregat medycznych danych? Dodatkowe źródło informacji? Alternatywnego lekarza, czyli tzw. drugą opinię? A może w ogóle jako zdrowotny autorytet? Jakie decyzje będą w związku z tym podejmować? I co, jeżeli okażą się one szkodliwe?

Jucewicz zwraca uwagę, iż ChatGPT „nie ma bezpośredniego kontaktu z pacjentem, nie widzi go. Dopytuje, ale w wybiórczy sposób. Wiele pytań nie przyjdzie mu do głowy, a na inne, mniej wygodne, możemy przecież nie odpowiedzieć. W gabinecie to jednak trudniejsze. No i jeszcze jedno: ChatGPT najczęściej ma dostęp tylko do naszej subiektywnej oceny sytuacji”.

– Myślenie czatbota jest bardzo redukcjonistyczne. Sprowadza się do danych, które zasysa. I z jednej strony mamy maszynę, która nie ma refleksji nad tym bardzo złożonym kontekstem, a z drugiej – człowieka, któremu może być trudno się przyznać do różnych niewygodnych rzeczy – podkreśla dziennikarka.

DJ

Idź do oryginalnego materiału